🎴 3 Latek Nie Mówi Forum
Córka prawie nie mówi, czasem jakieś pojedyncze słowa wypowie, a przeważnie po swojemu. KOMUNIKACJA? Jeśli niespełna 2 latek nie mówi to nie jest problem. Zamiast pytac na forum
nie nawiązuje kontaktu wzrokowego z osobą mówiącą, podczas artykulacji wsuwa język między zęby lub ociera nim o wargę, nawykowo mówi przez nos. Wizyta u logopedy jest także wskazana, gdy 3-latek nie wymawia samogłosek ustnych i gdy po ukończeniu 4. roku życia zamienia głoski dźwięczne na bezdźwięczne.
82 poziom zaufania. Witam, jeżeli blisko czteroletnie dziecko mówi mało, a w dodatku mowa dziecka jest niezrozumiała dla rodziców, to jest to wskazanie do konsultacji z logopedą, który może zadecydować o dalszej diagnostyce – np. neurologicznej czy psychologicznej. W procesie rozwoju mowy dzieci od 3. do 7. roku życia trwa tzw
3-latek z autyzmem - nauka mowy. Jestem ojcem już prawie trzyletniego chłopca. Miałem przyjemność zadać już Pani pytanie. Pytałem wówczas o radę w związku z podejrzeniem autyzmu u syna. W chwili obecnej jesteśmy już po diagnozie. Nasz Franek ma autyzm dziecięcy. No cóż, życie zmieniło się diametralnie, ale nie zamierzamy z
Często proszę rodziców, żeby zaobserwowali, czy jest jakaś zmiana. Tak naprawdę nie bardzo mnie interesuje, czy 2-latek nie mówi albo 3-latek mówi bardzo mało. Interesuje mnie, czy na przestrzeni 3-6 miesięcy pojawiają się jakieś nowe słowa albo sposób wymowy. To znaczy, że ten rozwój idzie we własnym tempie i musimy się do
Córcia mówi właściwie tylko kilka słów, więc trudno jest tu mówić o poprawnej mowie w jakimkolwiek jezyku:-( Ona bardzo lubi bawić się w naśladowanie. Tarczycy jeszcze nie badalismy
To forum; Ten temat; Więcej opcji Znajdź wyniki, które zawierają Zawiera wszystkie z moich słów; Zawiera dowolne z moich słów; 3 latek nie mówi
Jak 3 latek nie mowi to albo wyjdzie w koncu spectrum albo uposledzenie. Daj Boże, zeby to nie bylo sprzężenie. Wylacz tv i poczytaj o podejciu begawioralnym.
Nie przynosi zabawek, czasami przyniesie maszynkę do robienia bąbelków. Wiem, że synuś na pewno jest opóźniony, odbiega od rówieśników, byłam u pediatry swojego i powiedziałam mu o tym, co mi powiedzieli - a on na to, że Amerykanie mają bzika na punkcie autyzmu i on zna moje dziecko od urodzenia i absolutnie to nie to.
va0gs. Forum: Mam z dzieckiem taki problem Wiem, jest wątek o niemówiących 2 – latkach, ale mój syn w listopadzie skończył 3 lata i nadal nie mówi 🙁 Jego “mowa” to wydawanie dźwięków, których nikt nie rozumie, ba, nie mówi nawet “mama” czy “tata”. Oczywiście walczymy z tym: logopeda, psycholog itp., ale na razie bez efektów. Psychologicznie ok – nie ma autyzmu, nawiązuje kontakt z rówieśnikami (chodzi do przedszkola, bawi się z dziećmi, porozumiewa się za pomocą gestów!), badanie słuchu ok, laryngologicznie ok… Nie mamy już pomysłów, co robić 🙁 Najbardziej irytuje mnie logopeda – babka od pół roku robi z małym te same ćwiczenia, które go denerwują, nic nie dają, płacze na sam widok zeszytu, w którym są obrazki, które on ma pokazywać i nazywać i tak w kółko. Nie ma żadnej stymulacji. A do tego baba ma do nas, rodziców pretensje, że dziecko z rozwojem mowy jest na etapie 1 – rocznego niemowlęcia. A to nasza wina?! Dziewczyny, czy spotkałyście się kiedyś z takim przypadkiem,że dziecko 3 – letnie właściwie wcale nie mówi? Co moglibyśmy jeszcze zrobić?
Porady naszych EkspertówMój synek nie mówi nic oprócz "mama" i "tata", przedmioty i ludzi nazywa po swojemu np. Franek to kaka, Zuzia ku, Marcysia ki i tak jest ze wszystkim pić to tić siku to ki tylko w innej intonacji. Naśladuje zwierzęta, szum drzew, bzyczenie pszczoły. Lubi grać w piłkę, rysować, malować farbami, bawić się modeliną, jest bardzo towarzyski, chętnie bawi się z dziećmi, ale też nie lubi dzielić się ulubionymi zabawkami. Nie boi się ludzi nawet obcych, lecz nie lubi zwierząt - boi się ich dotknąć. Zaczął korzystać z nocnika jak skończył 2 latka, często się śmieje, jak ogląda bajki to przeżywa je gdy jest coś strasznego boi się, a gdy wesołego śmieje, ma świetną pamięć, od roku układa puzzle. Kłopot polega w jego mowie, dużo z nim ćwiczę, chodzę do logopedy, zna literki alfabetu większość wymawia, lecz nie potrafi ich złączyć w sylabę ani w wyraz. Ćwiczenie z gimnastyki buzi i języka robi dość poprawnie. Pytanie czemu nie mówi? Nie potrafi wymówić prostych słów. Ćwiczę z nim prawie w każdej w wolnej chwili, opowiadam co robię i każę powtarzać niestety bez efektów. Jak mu pomóc? Ostatnio robi się nerwowy gdy go nie rozumiemy. Boję się, że zamknie się w sobie, zauważyłam, że rówieśnicy zaczynają mu dokuczać mówić " ty się naucz mówić", wtedy nie idzie do nich. Jak mu pomóc? Jakie ćwiczenia z nim wykonywać aby usprawnić jego aparat mowy? Dziecko nie chodzi do przedszkola. Sylwia Droga Pani Sylwio, Proszę sprawdzić czy Synek potrafi naśladować wzory z klocków ("Układanki lewopółkulowe" - ponieważ układanie puzzli nie jest stymulujące, można je układać metodą prób i błędów, wiele dzieci nawet nie wie, co jest na obrazku. Zachęcam do pracy w domu z wykorzystaniem programów: 1. "Słucham i uczę się mówić" - na początek "Samogłoski i wykrzyknienia" oraz "Wyrażenia dźwiękonaśladowcze" - WARUNEK: dziecko musi słuchać w słuchawkach. 2. "Kocham czytać" - na początek zeszyty od 1-5 ( Uczenie liter alfabetu jest nie tylko nieuzasadnione, ale też szkodliwe. Synek będzie miał problemy z opanowaniem umiejętności czytania ze zrozumieniem. Chłopiec nie potrzebuje ćwiczeń aparatu mowy, ale stymulacji lewej półkuli mózgu, czyli ćwiczeń sekwencyjnych, linearnych. Warto skorzystać raz w tygodniu z pomocy terapeuty pracującego metodą krakowską. Znajdzie ich Pani na stronie Z ćwiczeń lewopółkulowych ważne są "Układanki lewopółkulowe" oraz ćwiczenia dominującej ręki. Proszę nie mówić nigdy: "powiedz", "powtórz", bo to przynosi odwrotny skutek. Synek musi słuchać około 5 miesięcy, by mózg nauczył się łączyć sylaby w większe jednostki. Jako stymulację do spontanicznego powtarzania stosujemy zawsze program "Kocham czytać" i "Dziennik wydarzeń" - terapeuta powinien Pani wszystko objaśnić. Jest też moja nowa książka "Metoda krakowska wobec zaburzeń rozwoju dzieci" gdzie dokładnie opisuję 17 technik terapeutycznych. Serdecznie pozdrawiam JAgoda Cieszyńska Portal ma przyjemność współpracować z gronem ekspertów, jednak często problemy wymagają pilnej lub dodatkowej porady medycznej. nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z zastosowania informacji zawartych w niniejszym serwisie. Zalecamy bezpośredni kontakt ze specjalistą w celu konsultacji danego problemu. Po zgłoszeniu pytania, zostanie ono po akceptacji redakcji umieszczone wraz z odpowiedzią konkretnego eksperta.
Hej. Założyłem nowy temat bo mamy trochę inny problem niż był opisany w podobnym wątku. Ale od początku nasz synek urodził się przez cesarkę w terminie, 10 w skali. W badaniach czy na "przeglądach" i szczepieniach było w normie. Jedynie od razu dodam i co mi się ostatnio przypomniało że ciemiączko się szybko zarosło (nie wiem czy to ma na coś wpływ, lekarz mówiła że za szybko ale wymiary głowy były w normie). Niestety potem były już małe opóźnienia z rozwojem. To nasze pierwsze wyczekane dziecko ale z tego co czytaliśmy i rozmawialiśmy było bardziej płaczliwe, kolek niby nie miało ale wpadalo, jak ta mama mówiła, chymere czyli właśnie bez powodu brak humoru i płacz. Oczywiście nie cały czas, tak to i śmiał się i bawił. Wiadomo ciężko bylo jak chyba u każdego. Ale główki na brzuchu już nie chciał podnosić, piąstki zaciśnięte. No to wizyta, prywatnie, u rehabilitanta. Pokazał parę rzeczy i się wdrażało. Płacze, krzyki ale powoli łapki się otwierały ale grzechotkę bardzo późno chwytał. Raczkowanie chyba poszło dosyć szybko ale już chodzenie samodzielne dopiero po roku. Chodził ale przy meblach wcześniej. Na dworze ciągnął za rękę jak te psy co wyprowadzają właścicieli a nie na odwrót. Ciągnął bardzo, i na nic zdawały się tłumaczenia, aż człowiek się bał że w końcu urwie tą rękę. Obecnie mały ma roku i ciągnie mniej ale bardzo często chce iść po swojemu i ciągnie tam gdzie on chce. Jak się nie pójdzie to od razu płacz wielki, nie rzuca się na ziemię ale w niebo głosy krzyk. Nie trzymamy go znowu w domu 24/7 żeby tak się zachowywał. Ze 3 miesiące po tym jak sam zaczął chodzić, zeszłego lata nauczył się po ciężkich bojach, namowach, płaczu jego, naszego i jego krzykach w końcu mówić mama i tata. Ale do dzisiaj jak chce żeby mu czytać nie ma problemu żeby do żony podejść i powiedzieć tata, jak żona powie że nie jest tata to mówi mama ale za pierwszym razem bardzo często powie źle. To jest pierwszy problem. Słów nie używa właściwie wcale. Cudem ostatnio udało się namówić żeby pokazywać na mleko (w proszku modyfikowane je od urodzenia) i wołać "me ko". Nie powie ani tak ani nie. Jak chce coś to pokaże palcem albo przyniesie, ale jego zapytać czy chce, czy zje to trzeba i po 20 kilka razy pytać to może kiwnie głową na tak. Na nie już tylko "y y". Jak pokaże to idzie usiąść i nic nie daje podchodzenie i pytanie, siedzi i się patrzy na mnie albo w okno. Ile razy nic się po prostu nie dawało bo nawet nie chciał kiwnąć. Alfabet praktycznie cały przeliteruje. Ma też taką książkę ale ma również problemy z wymówieniem L i H, R z kolei tylko jakby warczał. Wszystko ogólnie to rozumie, proste polecenia, posprzątaj bez entuzjazmu i czasami z krzykiem ale zrobi. Ale wiele razy można się pytać a do niego jakby nie docierało, zignoruje i będzie robić coś innego. Część kolorów, zwierząt czy rzeczy przesylabuje, nie sam zazwyczaj. Może ewentualnie zacząć albo on zacznie jak lubi jakąś rzecz np. ku... To kura , ko...to kot, pie...to pies. Ale jak nie chce to zignoruje całkowicie albo z wielkim krzykiem jedna sylabę powie. Druga sprawa to niestety jego zachowanie. Ciężko to opisać wszystko ale spróbuję. Z żoną czujemy że jest on na coś chory. Nie jest to raczej autyzm bo prócz mowy i nawet tego zachowania to praktycznie żaden punkt się z nim nie zgadza. Dzieci w jego wieku już mówią wierszyki, normalnie rozmawiają, na dworze chodzą grzecznie za rękę, wchodzą z ludźmi w interakcje, rysują i normalnie się bawią. A u nas jest: jak tylko ktoś podejdzie bliżej niż metra to YYYY i się odsuwa. Przed tą pandemia pozwalał dziadkom dopiero niedawno żeby się zbliżyli i przytulili (choć nie odwzajemnia im, do nas się przytula), tolerował ich, teraz jak to będzie tyle trwało to pewnie znowu się odzwyczaji (dziadkowie pracują w szpitalu to nie ma szans na wizytę). Na dworze na jakiekolwiek pytania ignoruje dziadków czy kogoś obcego. A widuje się często z dziadkami więc nie są dla niego obcy. Rysować absolutnie nie chce, jak już po krzykach czy niezadowoleniu weźmie do ręki kredke to przejedzie parę razy i rzuci na ziemię. Bardziej woli po sylabie powiedzieć każdy kolor czy kształt jak się mu narysuje i tyle. Nie dawno jeszcze wszystkie kredki ustawiał w rzędzie, na leżąco czy stojąco ale chyba wypleniliśmy to z niego. Zabawek ogólnie w rzędzie nie ustawia, najwyżej klocki. Ale większość zabawek z pudła (gdzie ma ich naprawdę dużo, różnego rodzaju) trzeba wyciągnąć żeby czymś się zabawił, nie dasz to albo jedzenia woła albo snuje się bez celu po mieszkaniu, czasami przyniesie coś do czytania (ma dwie spore półki czytanek mały chłopiec, takie o zwierzętach czy warzywach, pucia itd.) albo usiądzie i przerzuca kartki. A do tego wszystkiego mówi duzo ale to są bzdury zupełne, isio sisio dzidzio edzio. I tak stanie i nawija prawie śpiewając patrząc się w okno czy gdzieś. Ma parę słów co powie jak baba, trzy, dziadzia ale to słabo, jaja i parę innych ale to wszystko na zapytanie: powiedz. Rower biegowy też nie, kładzie się obok i jeździ w przód tył, jeździć samemu absolutnie nie. Wszystkie te próby wydają się że rezygnujemy po chwili ale tak nie jest, wszystkie przykłady trwają od dawna bo ciągle się próbuje ale to jakby się odbijało. Mamy wrażenie często że żyje w innym świecie, nie jak dzieci w jego wieku. Zabawkę jak dostanie to mierzy z bliska przymykając oko, stawia na odwrót, często nie tak jak jest zabawki przeznaczenie, oprócz samochodów ale miara musi być zdjęta jak to już się śmiejemy czasami. No właśnie, człowiek się już śmieje często z bezsilności, ostatnio jest trochę lepiej ale jesteśmy często wykończeni psychicznie bo nic absolutnie nie idzie do przodu a i też umęczy swoim zachowaniem. Kupione też były kredki do prysznica to trochę mazał po ścianie ale krótko, lepiej ustawić albo rzucać z góry. Piasek kinetyczny też był. Staramy się ze dwa razy do roku pojechać do Gdańska to tam na plaży lubi się piaskiem pobawić ale nie jak inne dzieci, łopatka grabki nie dla niego. Przykład, w Mielnie przy plaży były wysokie schody to tam ciągnął żeby wchodzi na góre i dół, tam i z powrotem.... Do wody wszedłby bez opamiętania po sam czubek głowy, wzdłuż wody rozpędza się i biegnie przed siebie, nie ważne czy są ludzie czy nie. I można prosić tłumaczyć ale dalej to samo, trzeba za rękę chodzić, zero jakiegoś relaksu. W styczniu byliśmy w zakopanym to śnieg właściwie zignorował, żadnego robienia kulek czy bałwana, nie chciał. Na spacer to jeszcze ale nie za długi bo chciał skręcać tam gdzie nie trzeba. Na place zabaw chodził, nawet te gęsto uczęszczane no to biegał ale bez interakcji z innymi dziećmi. Nocnik wróg totalny, już były dwa albo trzy i nic z tego jak narazie. U lekarzy byliśmy, dwóch logopedów dało wytyczne, długie kartki. Wszystkie długi czas próbowaliśmy wdrażać, zresztą dalej próbujemy i bardzo małe postępy. Neurologa miał w wieku ok. roku jak nie chciał chodzić. Psycholog dziecięcy powiedziała że jest uparty przede wszystkim ale autyzmu nie widzi, to było w zeszłym roku. W tym chcieliśmy jakieś badania zrobić ale jakie? Wszystko zresztą poszło wiadomo gdzie przez tą pandemię i trzeba czekać nie wiadomo jak długo... Jaka to może być choroba? Co tu jeszcze zrobić żeby zaczął mówić czy żeby zachowywał się normalnie? Kochamy go bardzo i każdy by sobie wszystko dał zrobić żeby mu było lepiej. Inwestujemy w jego zdrowie, mięsa, słodycze jest bardzo dobrej jakości. Odporność ma super, był przeziębiony może z raz. Zęby śnieżnobiałe. Ale mamy dłuższe okresy że jesteśmy bardzo zmęczeni jego zachowaniem a widząc dzieci w rodzinie czy na placu zabaw jest nam strasznie przykro że człowiek nic nikomu źle nie zrobił a mamy jak mamy. Jest oczywiście pogodny i radosny, to nie tak że siedzi i płacze wiecznie. Bawimy i śmiejemy ale nie tylko na tym życie polega, coś trzeba od niego wymagać, żeby sie rozwijał. Niestety ale synek nie powie praktycznie nic, wszystko chce robić na opak, nic jak inne dzieci w jego wieku czy nawet rok młodsze. Jesteśmy w domu oboje bo pracujemy zdalnie, na spacery 2-3 razy w tygodniu do parku, lasu albo do rodziców na działkę. Ale oni uważają chyba że sobie zwyczajnie nie radzimy, pewnie w tym racji jest. Człowiek po 3 latach wałowania w koło tego samego może mieć momenty załamania jak nic nie wychodzi. Telewizor działa u nas sporadycznie od ponad 2 lat. Bajki jak już włączymy to zainteresowanie traci szybko, no może Tomek i przyjaciele to jeszcze lubi. Cieszymy się bardzo z maleńkich postępów ale to kropla w morzu... No to tyle. Wyszedł referat ale pewnie i książkę by szło napisać. Gdzie się zgłosić? Do kogo może online napisać w obecnym czasie. Dobrze to było wszystko w końcu wylać na "papier".
3 latek nie mówi forum